Oliwier miał być „warzywkiem” – tak powiedzieli lekarze. Na szczęście, lekarze są tylko ludźmi i też się mylą. Chłopiec od początku walczył o życie. Urodził się w 31 tygodniu ciąży w zmartwicy i z niewydolnością oddechową. Jego życie wisiało na włosku, przez 2 miesiące leżał w szpitalu.

Dzisiaj Oli ma 4,5 roku. W niczym nie przypomina „warzywka”. Wylewy w mózgu i z wiązane z tym wodogłowie pokrwotoczne spowodowały spustoszenie w jego główce i pozostawiły ogromny ślad w postaci uszkodzonego ośrodkowego  układu nerwowego. Jest i będzie osobą niepełnosprawną, jednak najważniejsze, że żyje i jest słonkiem swojej rodziny.

Czterokończynowe porażenie mózgowe stwierdzono u Oliwiera dość późno, bo dopiero w 2 roku życia. Pogłębia się spastyczność, przykurcze uniemożliwiają naukę chodzenia. Oliwier czworakuje, na spacer mama wozi go w wózku. Ale przecież Oliwier może chodzić! Tak, tu lekarze mają większą pewność niż przy wcześniejszej diagnozie.

Rehabilitacja nie wystarczy, żeby postawić Oliwiera na nogi. Potrzebna jest operacja uwolnienia ścięgna Achillesa, co zmniejszy napięcie mięśniowe, usunie przykurcze i krzywienie nóg. Operacja odbędzie się 5 kwietnia 2013 roku. Potrzebujemy 4.000 zł, żeby Oliwier mógł w przyszłości chodzić. To ogromny krok do jego samodzielności.

Oliwier miał być dzieckiem leżącym, ale z jego charakterem ciężko to sobie wyobrazić. Wszędzie go pełno, jest małą gadułą. Lekarze stwierdzili, że umysłowo rozwija się na poziomie 1,5-rocznego dziecka i że opóźnienie w rozwoju może się pogłębić – ale jak pokazuje historia Oliwiera, czasem lekarze się mylą.

Upadek i podniesienie się po nim jest wyrazistą metaforą nowego życia. W przypadku Oliwiera będzie to życie bardziej samodzielne, na własnych mimo wielu trudności, z którymi przyjdzie mu się zmagać. Pomóżmy postawić mu pierwszy krok, chociaż tyle możemy zrobić dla niego.