5-letni Staś miał być zdrowym dzieckiem. Dwa miesiące przed jego narodzinami mamę zaczął bardzo boleć brzuch. Pojechała do szpitala, gdzie dowiedziała się, że z jej maleństwem nie wszystko jest w porządku. Cesarskie cięcie – i Staś pojawił się na świecie.

Zanim opuścił z mamą szpital, lekarze przedstawili całą listę schorzeń, z którymi Staś będzie musiał się zmagać: przepuklina oponowo-rdzeniowa na odcinku L2-L4, wodogłowie, stopa końsko- szpotawa oraz wady współistniejące, takie jak pęcherz neurogenny, przeprost w kolanie, zwichnięte oba stawy biodrowe, przykurcze w stawach biodrowych, afazja dziecięca (brak wykształconego ośrodka mowy). Dużo, jak na takiego maluszka. Kilka godzin po narodzinach miał pierwszy zabieg – zamknięcie przepukliny. Kilka dni później wszczepiono mu implant zastawki komorowo-otrzewnowej z powodu narastającego wodogłowia.

W krótkim czasie Staś został stałym bywalcem Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Mama Stasia musiała nauczyć się walczyć o zdrowie swojego synka. Przy tylu schorzeniach trzeba cały czas szukać możliwości, dzięki którym Staś będzie samodzielny w przyszłości. A nie wszystko jest refundowane przez NFZ i w wielu przypadkach można liczyć jedynie na wsparcie dobrych ludzi.

Marzeniem byłaby operacja zwichniętych stawów biodrowych. Staś potrafi kroczyć, więc jest naprawdę duża szansa, że będzie samodzielnie chodzić. Operacja jest jednak kosztowna i na razie pozostaje w sferze marzeń. W Polsce nikt nie chce się podjąć operacji, więc jedyną szansą jest wyjazd do zagranicznej kliniki. Jednak to może w przyszłości…

Teraz najbardziej potrzebne są ortezy do nauki chodzenia. Ich koszt na obie nogi wraz z koszem biodrowym zamyka się w 22.000 zł. Mama Stasia złożyła wnioski o dofinansowanie, jednak są to niewielkie pieniądze (jeśli w ogóle się uda). Pozostałą kwotę chciałaby zebrać wśród ludzi dobrej woli, którzy zechcą dać Stasiowi szansę na samodzielne chodzenie.

Gdyby zapytać 5-latka, o czym marzy, na pewno większość nie wymieni zdrowych nóg – dla większości jest to oczywiste, nie muszą więc o tym marzyć. Jednak zdrowe nogi pozwalają spełniać wiele marzeń. I Staś dzięki ortezom będzie mógł samodzielnie iść w stronę swoich.

To jest po prostu jakiś CUD – zobaczyć własne dziecko, które po 5 latach radzi sobie samo! Dzięki nowemu sprzęcikowi Staś chodzi sam o kulach. Musi się przyzwyczaić do tego, że nóżki są do chodzenia. Widział na co dzień, że inne dzieci chodzą, ale nie on. Teraz jest taki, jak one.

Nie chodzi jeszcze rewelacyjnie, ale wszystko przed nim – i coraz ładniejszy chód i bieganie 🙂

DZIEKUJĘ ZA WSZYSTKO 🙂 Mama Stasia